feromony w pracy drogówki
Feromonowe newsy

Policja testuje feromony

Chcesz wiedzieć, jak feromony sprawdzają się w pracy drogówki? Kiedy Chikara trafiła w ręce policjanta, natychmiast poprosiliśmy o jego opinię. Oto autentyczne historie z patrolu przesłane do nas kilka dni temu.

„Od kilku lat jestem policjantem w Wydziale Ruchu Drogowego. Po kilku tygodniach w służbie zdałem sobie sprawę, że oprócz ogólnej nienawiści i niechęci do mojej profesji, bardzo często

występuje jeszcze lęk przed kontaktem z policjantem. Któregoś dnia wpadłem na pomysł, że powinienem zacząć polepszać wizerunek polskiej policji dlatego zamówiłem feromony o działaniu ukierunkowanym na budowanie zaufania. Efekty zauważyłem w zasadzie od razu: zarówno na kolegach czy koleżankach z patrolu jak również na ludziach, których kontrolowałem.

Zdarzają się oczywiście osoby, których nastawienia nie zmienię nawet z użyciem feromonów, jednak zauważyłem, że zwiększyła się liczba kontroli, w których ludzie czuli się swobodniej, chętniej opowiadali mi o swoim życiu. Zaskakujący dla mnie był również fakt, że liczba osób, które odmawiały przyjęcia mandatu spadła prawie do zera. Na stosowaniu feromonów zyskałem zatem zaufanie i szacunek ludzi, którzy do tej pory odbierali mnie jako kogoś negatywnego, ale również oni przekonali się, że kontakt z policją nie musi przebiegać w napiętej atmosferze i że nie jesteśmy tylko od tego, żeby karać, a rozmowa z nami może być niemalże koleżeńska.”

Pierwsze dni policyjnej służby

„Przychodzę do komendy, przebieram się w mundur, idę na salę odpraw. Odprawiający przebrnął przez procedury, rozdzielił patrole wyznaczył zadania. Będę jeździł z aspirantem X. Zabrzmiało to jak wyrok, bo aspirant X wyrobił sobie opinię osoby, która nie przepada za młodymi policjantami.

Pobranie sprzętu, dokumentów, broni, dwa psiknięcia Chikary na szyję i jestem gotowy do ruszenia w teren. W tym czasie aspirant pobrał radiowóz i czeka na mnie na parkingu z miną, jakby miał ochotę kogoś zamordować. Ciszę przerywa stacja, dyżurny wysyła nas na kolizję. Przez pierwsze 3 minuty w samochodzie panuje totalna cisza po chwili jednak atmosfera trochę zluzowała i X rozpoczął rozmowę.

Podczas obsługi zdarzenia nie tylko upewnił się, czy wszystko jest dla mnie jasne, ale również pomógł mi w sporządzaniu niezbędnej dokumentacji. Do końca dnia współpraca przebiegała pomyślnie, a aspirant X cały czas o czymś opowiadał. Dzisiaj już wiem, że nie taki straszny wilk jak go malują, a niektórzy policjanci z mojego naboru śmieją się jak to możliwe, że tak szybko udało mi się zdobyć zaufanie tego starego gliniarza.”

Kobiety z gumą

„Wraz z młodszym kolegą rozpoczynamy służbę popołudniową. Godziny szczytu – na dworze gorąco , podczas przejazdu przez rejon służbowy zauważyłem dwie kobiety, które nieszczęśliwie na łuku drogi „złapały gumę”. Podjeżdżamy na włączonych sygnałach, żeby zabezpieczyć miejsce.

Wysiadam z radiowozu i słyszę, jak jedna z pań mówi do drugiej: „a oni czego chcą?„, co nie świadczyło raczej o ich pozytywnym nastawieniu do naszej formacji. Po krótkiej rozmowie ustaliłem, że panie nie mają koła zapasowego. W ustaleniu z dyżurnym poinformowałem panie, że jedna z nich może jechać z nami do wulkanizatora. Zaprosiłem do radiowozu panią „czego oni chcą”, która na wejściu powiedziała, że nie pała do nas sympatią, bo w zeszłym tygodniu miała kontrolę i dostała mandat. Niezrażony tą sytuacją rozpoczynam neutralną konwersację.

Nastawienie naszej pasażerki szybko zaczęło się zmieniać. W chwili gdy dojeżdżaliśmy do wulkanizatora, wiedziałem, jak pani spędziła ostatnie dni, czym się zajmuje zawodowo oraz hobbistycznie, a co ciekawe na jej twarzy zagościł uśmiech. W drodze powrotnej atmosfera była już zupełnie swobodna. Po przyjechaniu na miejsce pani podziękowała i poprosiła o mój identyfikator służbowy imię oraz nazwisko, lekko zdziwiony podałem jej dane. Zażartowałem, że mam nadzieję, że to nie do skargi, uśmiechnęła się i powiedziała, że wręcz przeciwnie. Kilka dni później podczas patrolu innej części miasta spotkałem w/w panią, która na mój widok uśmiechnęła się szeroko i machała energicznie. Czasami zastanawiam się, ilu policjantów doczekało się pisemnej pochwały.”

Jak budować zaufanie?

„Podczas zdarzeń drogowych bardzo potrzebne jest zaufanie społeczne do oceniającego sytuację policjanta. Dyżurny wysłał nas na kolizję. Po przyjechaniu na miejsce okazuje się, że sprawa jest dość prosta, w związku z czym nie powinno być problemów. A jednak… Pani, która była sprawcą, nie poczuwała się do winny, w związku z czym atmosfera stała się napięta i nerwowa. Kolizję tę obsługiwał starszy ode mnie policjant. Przez kilka minut próbował wszystko spokojnie wytłumaczyć, kierująca kobieta szła jednak w zaparte.

Postanowiłem dołączyć do dyskusji i zaproponowałem pani, że jeśli mi pozwoli, wsiądziemy do radiowozu i dla odmiany to ja postaram się jej wytłumaczyć na spokojnie zaistniałą sytuację, jeśli w dalszym ciągu będzie miała jakieś wątpliwości nikt nie będzie jej do niczego zmuszał. Tak jak każdego dnia miałem na sobie Chikarę.

Wysłuchałem jej relacji, poprosiłem o narysowanie schematu, zadałem kilka pytań. Rozrysowaliśmy wspólnie szkic poglądowy, powtórzyłem w zasadzie to, co powiedział wcześniej kolega, wzbogacając to o konkretne przepisy prawa o ruchu drogowym. Po krótkim milczeniu pani poprosiła, żebym jeszcze raz jej to powtórzył, po czym podziękowała, tłumacząc swoje nerwy pierwszym w życiu zdarzeniem drogowym. Nastawienie pani zmieniło się diametralnie. Po chwili stwierdziła, że zaufa mojej opinii i doświadczeniu.”

Podsumowując…

Chikara oraz moje podejście zdecydowanie pomagają mi w wielu przypadkach zniwelować działanie stereotypu oraz złapać kontakt z drugim człowiekiem. Zaufanie, które udaje mi się zdobyć w ciągu tych kilku minut powoduje, że danej osobie łatwiej zaakceptować powód kontroli, czy zrozumieć zaistniałą sytuację w zdarzeniu drogowym. Dzięki temu nie muszę się martwić o to, że spotkam tych ludzi po służbie, ponieważ kiedy to następuje, uśmiechają się oni do mnie przyjaźnie i wtedy wiem, że przynajmniej częściowo udało mi się zrealizować zamierzony cel.”

A jak Ty wykorzystasz Chikarę?